Ciasteczka

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książka. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 marca 2017

"Silver Bay" Jojo Moyes

Silver Bay to miasteczko w Australii położone nad malowniczą zatoką. Jego mieszkańcy żyją głównie z turystyki a przede wszystkim dzięki organizacji wycieczek, na których można zobaczyć delfiny i wieloryby w ich naturalnym środowisku. W środek tej sielanki trafia Michael Dormer, przedstawiciel firmy, która chce tam wybudować luksusowy hotel z bogatą ofertą Spa i sportów wodnych. Pomimo powstania nowych miejsc pracy mieszkańcy są temu przeciwni ponieważ wzmożony ruch żaglówek i łodzi motorowych odstrasza delfiny i wieloryby a wręcz może im zaszkodzić. Po dłuższym pobycie w Silver Bay, poznaniu jego uroków i mieszkańców, Michael traci przekonanie co do projektu. Nie bez znaczenia jest też jego znajomość z piękną Lisą. Czy inwestor dążący do uzyskania jak największych zysków zrezygnuje z budowy na rzecz ochrony środowiska? Czy Michael zbliży się do Lisy?
Nowoczesny ośrodek hotelarski wraz z jego rozrywkami stanowi zagrożenie dla spokoju miasteczka i zwierząt. Czy mieszkańcom uda się uchronić środowisko przed zniszczeniem?



Wątek romantyczny nie jest głównym tematem powieści a raczej jej tłem. Głównym bohaterem jest samo Silver Bay ze swoimi malowniczymi krajobrazami oraz harmonią ludzi i zwierząt. To ostoja czystej natury, jedna z niewielu, która opiera się zdobyczom cywilizacyjnym. Tam życie płynie w swoim rytmie, nikt się nie śpieszy, mieszkańcy celebrują codzienność.
Powieść porusza aktualne problemy dzisiejszego świata. Technologia postępuje coraz bardziej a coraz więcej terenów jest zabieranych pod zabudowę. Na co dzień nie uświadamiamy sobie raczej, że ludzkość prowadzi gospodarkę rabunkową jeśli chodzi o środowisko. Lasy tropikalne są wycinane, znikają tereny zielone, na świecie przybywa ludzi a co za tym idzie potrzebne są nowe tereny mieszkalne. Zieleń znika a dookoła nas pojawia się coraz więcej betonu. Książka ta skłania nas do zastanowienia się nad naszym stosunkiem do ochrony środowiska. Czy w ogóle zauważamy ten problem czy jest nam to obojętne.

sobota, 11 lutego 2017

Lekko i przyjemnie z lekturą:-)

Polecam przeczytanie książki Marie Kondo Magia sprzątania.  Trafiłam na nią całkiem przypadkiem i nie planowałam jej czytać w pierwszej kolejności. Tym bardziej że na półce mam nadal spory księgozbiór do przeczytania. Ale ponieważ czasu mam malutko, to wieczorkami przy usypianiu dzieciaczka jest jak znalazł.
Nie wiem czy jest możliwe tak naprawdę dokonanie tego wszystkiego, o czym pisze autorka. Hasło przewodnie brzmi:
ZMIEŃ SWOJE ŻYCIE, ULEGAJĄC MAGII PORZĄDKOWANIA!

Nie będę zdradzała treści, ale powiem Wam, że książka jest życiowa (przynajmniej wg mnie) Bo kto z nas nie robi tak:
-po przyjściu z pracy/ szkoły/spotkania przebieramy się w strój roboczy
-piżama zazwyczaj jest po prostu wygodna i porozciągana, niekoniecznie elegancka (a taka powinna 
 być)
- do sprzątania każda z nas ma pochowane jeszcze bardziej robocze i znoszone ubrania
- ...
A może by tak iść za radą pani MK i nosić się elegancko o każdej porze dnia i nocy? I mimo, że często wydaje się to nie praktyczne to pamiętajmy, że  ubrania, które nosisz w domu, wpływają na twój własny obraz. 
I może wtedy wiadomo byłoby, co mamy w szafie:)

Wobec tego CZAS NA ZMIANY! Motywacja jest, nadmiar rzeczy i przedmiotów jest, potrzeba zmiany też jest. Tylko, co zrobić z  potrzebą posiadania po porostu czegoś?
Szykujemy się do wiosennych porządków?! Kto ze mną? Ile worków wyrzucę, ile rzeczy wyniosę?!

M.

czwartek, 9 lutego 2017

Afrodyzjak



Za oknem śnieg, za nami świąteczne i sylwestrowe obżarstwo a karnawał w pełni. Ja też pomimo diety trochę sobie pofolgowałam i wróciły mi 2 z 9 kg zrzucanych z mniejszym lub większym trudem przez 5 miesięcy. Powoli wracam do normy, przygotowuję sobie sumiennie moje owsianki, jajecznice, pieczone mięsa itp. specjały a jednocześnie pozwoliłam sobie na literacką ucztę kulinarną. Podczas generalnych porządków wpadła mi w ręce książka Anthonego Capelli „Afrodyzjak”. 



Jej główną bohaterką jest piękna młoda Amerykanka Laura, która przyjechała do Rzymu studiować historię sztuki. W mieście, do którego ponoć prowadzą wszystkie drogi, wpadła w oko przystojnemu kelnerowi Tommaso, typowemu Włochowi, który żyje z dnia na dzień i uwodzi turystki. Laura ma jednak dosyć Włochów i obiecała przyjaciółce, że będzie umawiać się tylko z kucharzami o sprawnych i zwinnych dłoniach. Tomasso zatem od początku był skazany na niepowodzenie, ale od czego ma się przyjaciół. Tutaj na miejsce wkracza Bruno, kucharz w jednej z najlepszych rzymskich restauracji. Tomasso udaje, że umie gotować, a jego przyjaciel dyskretnie przygotowuje za niego potrawy dla Laury. W restauracji wszystko musi być zrobione pod dyktando szefa kuchni, ale w mieszkaniu może pozwolić sobie na kulinarne eksperymenty i funduje Laurze kulinarną podróż przez całe Włochy, serwując jej dania rozbudzające w niej miłość do kuchni włoskiej i wzmagające namiętność do Tommasa. Żadne z nich nie wie, że Bruno zakochał się w Laurze zanim przyjaciel ją spotkał, ale z powodu swojej nieśmiałości  jedyne na co jest się w stanie zdobyć to wkładanie całego serca w potrawy przygotowywane dla niej. Jak każda intryga i ta w końcu musiała się wydać więc drogi bohaterów się rozeszły, ale nie na tym kończy się ta historia. Po jej dalszy ciąg zapraszam do lektury. Naprawdę warto.


Przez całą książkę przewija się włoskie dolce vita. Włosi są radośni, namiętni, rozkoszują się dobrym jedzeniem, winem i kobietami. Żyją pełnią życia, nie martwią się drobiazgami.

 



Podczas lektury towarzyszyła mi niezmordowana wierna psia "czytelniczka" :)
Nieustannie próbowała wciągnąć mnie do zabawy ale ostatecznie jakoś udało mi się dokończyć lekturę ;)



Uwaga/Attention/Achtung/Atención/внима́ние/Attenzione:

Nie bierzcie tej książki do ręki gdy jesteście głodni!

W tle powieści przewija się mnóstwo przepisów kulinarnych. Opisy poszczególnych dań są tak plastyczne, że zamykając oczy czujemy ich smak i zapach. Wyczuwamy dojrzałość owoców, soczystość pomidorów, twardość makaronu, słodycz deserów a nawet cierpkość wina. Do książki najlepiej siadać od razu po posiłku. W przeciwnym razie zamówimy podwójną porcję spaghetti i wsuniemy ją mimochodem. W tle opisano kilka włoskich regionów i kuchnię lokalną. Sama historia i intryga jest wciągająca (jesteśmy ciekawi jak to się skończy), bohaterowie są barwni i charakterystyczni a dodatkowo dowiadujemy się wiele o kuchni włoskiej. Tak naprawdę nie wiadomo co miało grać w książce pierwsze skrzypce, romantyczna historia czy kulinarne opisy. Przenikają się one wzajemnie i wciągają w to czytelnika. Życzę wam smacznej i przyjemnej lektury a ja znikam szukając inspiracji do kolejnych moich tworów.


Moja ocena: 5/6

Agnieszka